Tłusty Czwartek świętem państwowym!
Świąt ci u nas dostatek – można rzucić strawestowanym cytatem z króla Jagiełły. Bo fakt faktem kalendarz mamy nimi wypełniony. A wielkimi krokami zbliża się jedno z ulubionych polskich świąt. Bardzo popularne, ale jednocześnie bardzo pokrzywdzone. Bo choć minęło już tyle lat od transformacji ustrojowej i gospodarczej w naszym kraju oraz ustanowienia wielu różnych świąt, to jakoś o pełnym smaku i uroku tłustym czwartku (bo o nim mowa)j akoś nikt nie pamiętał. Czy naprawdę nie zasługuje na oficjalne obchody połączone z dniem wolnym od pracy? Przecież jak mówi polskie starodawne przysłowie, wszak „od przybytku głowa nie boli”.
Bo właściwie w tłusty czwartek, po spożyciu mniejszej lub większej ilości pączków lub tzw. chrustów (przez niektórych pogardliwie nazywanych „pączkami biedaków”) i tak trudno skoncentrować się na pracy i właściwie wykonywać swoje obowiązki. Kiedy trzewia wypełnione są tymi drożdżowymi smokowitościami z dżemem, marmoladą, budyniem, pistacją, ajerkoniakiem, konfiturą z róży, czekoladą i czymkolwiek innym pysznym co można wepchnąć do pączka ku radości swej oraz konsumentów, to kto ma wtedy głowę do roboty? To może się tylko zakończyć niepotrzebną katastrofą lub innym nieszczęściem. A po co nam to? Nie opłaca się to także z ekonomicznego punktu widzenia. Co prawda pojawiają się jacyś profani, bluźniercy i innowiercy, którzy proponują pączki wegańskie, z soi, czy wypełnione np. ziemniakami, kozim serem, brukwią, burakami, czy jakimiś chwastami. Ale chyba lepiej nie przerywać pracy niż „rozkoszować” się takimi „wynalazkami”. Nie bierzmy więc poważnie pod uwagę twórców takich wyrobów, bo wiadomo, że czynią te „cudactwa” dla poklasku, chwilowej sławy, „kliknięć” na internetowych profilach, albo licząc, że zaproszą ich do jakiejś telewizji śniadaniowej.
Co innego pączki pokryte np. płatkami złota. O, to zupełnie inna kategoria. Bo pokryć pączka czymś ekskluzywnym, a wypełnić go np. ogórkami kiszonymi lub zasuszonymi larwami czy chrząszczami(do czego, być może, dojdzie już niedługo, tfu !), to dwie różne sprawy. Pewnie wytłumaczyć by to potrafił nieżyjący już, niestety, sławny polski satyryk Jan Tadeusz Stanisławski – samozwańczy Profesor Mniemanologii Stosowanej, który całe życie uzasadniał wyższość świąt Wielkiej Nocy nad świętami Bożego Narodzenia. Ale wracając do sedna sprawy. Dziwi więc fakt, że do tej pory Tłusty Czwartek nie został włączony przez rząd, Sejm, Senat, czy prezydenta RP do katalogu oficjalnych świąt państwowych. Dziwi, że żaden z polskich polityków nie zwrócił się o to z wnioskiem, albo nie zrobił z tego elementu swojej kampanii wyborczej. No kto by się pod takim postulatem nie podpisał? Przeważająca część społeczeństwa. Prawdziwy Polak, patriota i katolik na pewno. Bo przecież pączki i chrusty nie dzielą a łączą w myśl hasła: „czy to spracowane, robotnicze dłonie, czy też wypielęgnowane, celebryckie rączki, wszyscy chcą w nie chwycić smakowite pączki”. Dlatego polityk, który pierwszy rzuci postulat przekształcenia tłustego czwartku w święto państwowe i dzień wolny od pracy na pewno może liczyć na poparcie i zwycięstwo w wyborach. A jak się weźmie wolne w piątek, to już się robi długi weekend! Można? Można!
Warto byłoby się także zastanowić nad kolejnym, tym razem dwudniowym świętem, czyli „Ostatkami” i „Środą Popielcową”. Bo oba w zasadzie są również mało efektywne ekonomiczne. W przypadku tego pierwszego i tak wielu z nas już od rana myśli, kombinuje i planuje gdzie by tu wieczorem, albo nawet już po południu, rzucić się w odmęty szalonej zabawy tuż przed nadchodzącym postem, którego tak naprawdę chyba niewielu przestrzega. A następnego dnia cóż to za robota? Bohaterowie wtorkowej nocy myślą bardziej o tym jak uratować pękającą z bólu głowę oraz jak zaspokoić nienasycone pragnienie, co nawyprawiali kilka godzin temu, gdzie podziało się trochę kasy oraz dlaczego ten osobnik widniejący na zdjęciach i filmach na Fb oraz X np. w akcjach rodem z programu „Jackass” lub głoszący bardzo kontrowersyjne treści jest dziwnie znajomy. A jeszcze trzeba głowę posypać popiołem. Jak więc pracować w takich warunkach? Nie da się. Poza tym można wziąć czwartek i piątek wolny i już mamy kolejny długi weekend. Rację miała socrealistyczna propaganda PRL–u twierdząc, że „Polak potrafi!”. Zwłaszcza świętować.




